W miniony weekend kibice w Tucznie przeżyli prawdziwy rollercoaster emocji. Miejscowa Jedność pokonała LZS Mechanik Turowo 4:3, choć jeszcze w 67. minucie prowadziła 4:0 i wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty.
Udany początek i wysoka przewaga
Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy przez pierwsze kwadranse dyktowali warunki gry. Jednak w 18. minucie Bartłomiej Abramczuk zdobył pierwszą bramkę dla gospodarzy, a dziesięć minut później Patryk Dzikowicz podwyższył na 2:0 po asyście Abramczuka. Do przerwy Jedność kontrolowała sytuację.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większym zmianom. W 57. minucie Oliwier Stasiak trafił na 3:0, a w 67. minucie Dzikowicz skompletował dublet, ustalając wynik na 4:0.
Dramatyczna końcówka
Wtedy nastąpił niespodziewany zwrot akcji. W 70. minucie Mechanik zdobył kontaktową bramkę, a trzy minuty później było już 4:2. Gospodarze mieli okazję do uspokojenia sytuacji w 75. minucie, ale nie wykorzystali rzutu karnego. Goście poczuli krew i w 88. minucie zdobyli trzeciego gola.
W doliczonym czasie gry Mechanik miał jeszcze jedną dogodną sytuację, ale piłka minęła słupek. Ostatecznie trzy punkty zostały w Tucznie.
Wnioski na przyszłość
Mimo zwycięstwa, sztab szkoleniowy Jedności ma nad czym pracować. Drugi mecz z rzędu rywal odrabia straty przy wysokim prowadzeniu. W poprzednim spotkaniu z Kłębowcem przewaga była na tyle duża, że udało się dowieźć zwycięstwo, tym razem było znacznie bliżej utraty punktów.
W kolejnym tygodniu Jedność Tuczno zmierzy się na wyjeździe z Orłem Łubowo.
Źródło: LZS "Jedność" Tuczno
Fot. facebook.com

